13 sie 2012
Rozdział 2.
- Na pewno się na to nie zgodzę.- Zaczęłam protestować.
- Oj no weź Nicole. Nie bądź tak uparta. - Zaczął teraz marudzić Niall. Zaczęło się od Zayna, potem Louis, a teraz kończy się na Niallu.
- Nie ma mowy. Nie zamieszkam z wami. Nie będę wchodzić z butami w wasze prywatne życie.
- Zamieszkasz.- Upierał się blondyn.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie!
- Nie!
- Tak!
- Ha ha . Mam Cię ! - Uradował się Niall.
- Nie wcale, że nie. - Wytknęłam język. Podszedł do mnie i złapał za nadgarstek.
- Teraz już tak. - Wyszczerzył się.
- Chłopcy macie swoje życie. Nie mam zamiaru w nie Wam wchodzić.
- No weź przestań. Marudzisz. Nawet mam dla Ciebie pracę. Niańczenie Lou.- Czterech chłopców przysłuchujących się nam parsknęło śmiechem, choć Louis po chwili przestał i udał obrażonego. Jednak nie wytrzymał i znów zaczął się śmiać. Wraz z blondynem dołączyliśmy do nich. Gdy już skończyliśmy, a chwilę to zajęło, Niall rzekł. - Chłopcy wiecie co robić. - Ja się zdziwiłam i nagle poczułam, że ktoś mnie podnosi i przerzuca przez ramię. To był Zayn. Zaczęłam krzyczeć, aby mnie postawił, ale mnie nie posłuchał. Liam i Harry wzięli moje walizki, a Lou założył moją torebkę i dumnie szedł za nami. Doszliśmy do samochodu i wreszcie poczułam grunt pod nogami.
- Ładować się. - Krzyknął Louis, który wsiadł za kierownicę.
- Ymm Lou chyba się nie zmieścimy. - Rzekł Liam, który siadał koło Nialla. Harry wpakował się do przodu.
- Jak to nie? Nicole musi usiąść jednemu z was na kolana i będzie dobrze. - Odpowiedział nasz kierowca.
- Zabawne. Nadal jestem za tym abym nie mieszkała u Was.
- Cicho. - Zaśmiał się Zayn, ciągnąc mnie za ręke i sadzając sobie na kolana. Tak jak stwierdził Lou, zmieściliśmy się. Kiedy byliśmy już na miejscu wysiadając potknęłam się i chcąc się czegoś złapać chwyciłam bluzę Zayna. Pech chciał, że przewróciliśmy się oboje. Zaczęliśmy się rechotać jak jacyś idioci.
- Wstawaj głupku. - Powiedziałam do mulata siadając.
- Pożałujesz tego! - Krzyknął, po czym zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam się rzucać na boki. Miałam straszne łaskotki, reagowałam na każde nawet leciutkie po gilgotanie.
- Hahaha... Przestań!
- Przeproś.
- Haha..Nie!
- No to nie przestaną.
- Dobra. Przepraszam !
- Wstawajcie.- Powiedział Lou do nas. Podał mi rękę, abym wstała, lecz ja pociągnęłam go i teraz leżał obok mnie.
- Ajć. Ty nie dobra jesteś. - Powiedział Louis i teraz to on mnie zaczął łaskotać.
- Lou! Haha ! Przestań
- A będziesz grzeczna?
- Postaram się.
- No dobrze. - Zayn wstał i pomógł mi sie podnieść. Wzięłam torebkę, moje walizki po raz kolejny Harry i Liam. Chłopcy zaczęli mnie oprowadzać. Jako pierwszy był ogromny salon. Był świetnie urządzony. Następnie kuchnia i łazienka, także urządzenie było świetne. Weszliśmy na górę gdzie znajdywały się pokoje i druga łazienka. Po kolei znajdowały się pokoje Harrego, Louisa, mój i Zayna. Naprzeciwko był Liama, Nialla, łazienka i chyba pokój gościnny.
- Sorka Nic, ale twój pokój ma białe ściany. Jak chcesz możesz je przemalować. - Oznajmił loczek oprowadzając mnie po już moim pokoju.
- Serio? - Zapytałam nie dowierzając. Nie dość, że tu zamieszkam to jeszcze pokój sobie urządzić będę mogła.
- Serio, serio.- Odpowiedział Zayn szczerząc się.
- Super! - Ucieszyłam się i klasnęłam w dłonie. Zabrałam się za rozpakowywanie moich rzeczy. - Napewno mogę tu zostać? - Zapytałam chłopców. Wciąż miałam wątpliwości.
- Tak, ale pod jednym warunkiem. - Odpowiedziała mi Niall machając palcem wskazującym przed nosem.
- Jakim proszę pana?
- Masz nam co jakiś czas zrobić coś dobrego do wszamania. - Mówiąc to poklepał się po brzuchu.
- Tak jest sir. - Zasalutowałam do blondyna. Całe szczęście trochę gotowałam, więc nie powinno być dużego problemu. Postanowiłam zrobić im jutro dobre śniadanie. Mam nadzieję, że będzie dobre. Minęła godzina i już byłam rozpakowana. Usłyszałm pukanie do drzwi.
- Proszę.
- Przyjdziesz do nas oglądać film? - Spytała Louis, wchodząc do pokoju.
- Zaraz zejdę.
- Ok. pospiesz się. - Powiedział i wyszedł.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz