- Jestem w ciąży mamo. - Powiedziałam do mamy. Właśnie rozmawiałam z nią przez telefon.
- CO? - Krzyknęła do słuchawki.
- Zaszłam w ciążę. - Odpowiedziałam spokojnie mimo złości mamy. - To już 3 miesiąc.
- I dopiero to mówisz?
- Bałam się Ci powiedzieć. Przepraszam.
- Trudno stało się. Nie chcesz chyba usunąć dziecka prawda? - Zapytała, a mnie zdziwiło mnie jej nagłe nastawianie.
- Nie mam takiego zamiaru. - Odpowiedziałam bez wahania.
- Przylecę do Ciebie, gdy tylko będę mogła.
- Dzięki mamuś. Pa.
- Cześć córuś. - Pożegnała się i odłożyła słuchawkę .
- I jak poszło? - Spytał Liam wchodząc z chłopcami do mojego pokoju.
- Nie było źle. Przyjęła to. - Odpowiedziałam chłopakowi lekko się uśmiechając.
- Nie martw się, pomożemy Ci. - Pocieszał mnie Niall, który siadał koło mnie na łóżku.
- Właśnie. Sprawimy, że będzie wam dobrze. Zobaczysz. - Tym razem zabrał głos Zayn. On także usiadł koło mnie.
- Dzięki jesteście kochani. - Powiedziałam do chłopców, po czym zrobiliśmy grupowego miśka.
- Nie martw się mały bądź yyy... mała będzie dobrze. - Zaczął nawijać do mojego brzucha Lou......
Obudziłam się cała spocona. To sen to tylko sen. Boże. To tylko sen. Mimo to spojrzałam na mój brzuch. Uff... Taki jak zawsze. Nie widać oznak ciąży. Spojrzałam na telefon. 30 maja. Godzina 8.33. Za dokładnie miesiąc moje urodziny. Nie mogę się doczekać. Do tego spędzę je tu w Londynie.
- Czas się ogarnąć i zrobić chłopcom śniadanie.*- Pomyślałam. Wstałam i wzięłam ubrania z szafy. Udałam się do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i je wysuszyłam. Następnie ubrałam się i pomalowałam rzęsy tuszem. Zeszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę, a tam pustki. Dwa jogurty, sok pomarańczowy i mleko.
- Trzeba zrobić zakupy.- Nalałam sobie soku do szklanki i zaczęłam robić listę zakupów popijając sok. Odłożyłam szklankę, wzięłam listę i pobiegłam do pokoju. Wzięłam torebkę do której spakowałam listę, telefon i portfel, po czym wyszłam z pokoju. Na korytarzu spotkałam człapiącego się zaspanego Louisa.
- Hej śpioszku. - Przywitałam się z chłopakiem.- Obudziłam Cię ?
- Nie piękna. Nie obudziłaś. - Odpowiedziała, po czym dodał. - Gdzie się wybierasz?
- Do sklepu, bo pustki w lodówce.
- Pojadę z Tobą. - Zaoferował Louis.
- Nie trzeba dam sobie radę. - Zapewniłam chłopaka.
- Będziesz to wszystko dźwigać? Nie ma mowy. Jadę z Tobą. Daj mi 10 minut.- Powiedział wchodząc do łazienki.
- Okej. - Odpowiedziałam i zeszłam do salonu. Na stoliku były rzeczy jeszcze od wczoraj. Wzięłam szklanki i zaniosłam do zmywarki, a śmieci wyrzuciłam do kosza i usiadłam w salonie na fotelu. Aby umilić czekanie na Tomlinsona włączyłam TV i zaczęłam przeszukiwać programy. Wybrałam stację, na której emitowali powtórkę wywiadu. Był to wywiad z jakąś fotografką, która słynęła z sesji dla znanych marek i producentów jak i gwiazd. Wypromowała wiele modelek ze swych sesji. Bynajmniej tak powiedziała prowadząca.
- Jestem gotowy. - Rzekł Lou wchodząc do salonu.
- No to ruszamy. - Wstałam, wyłączyłam telewizor i wraz z Louisem udaliśmy się do samochodu. Droga minęła nam szybko. Rozmawialiśmy o głupotach i śmialiśmy się z byle czego. Wspomniałam również swój sen o ciąży, ponieważ Lou dopytywał co mi sie siło na nowym miejscu. Tomlinsonowi śniło się, że spałam razem z Niallem, a on nas naszedł. Dziwne sny, ale jak to podsumował "nigdy nic nie wiadomo". Zaparkowaliśmy i udaliśmy się do sklepu. Lou prowadził wózek choć co chwile na nim jeździł. Wyciągnęłam listę i zaczęliśmy poszukiwania. Zajęła nam to może z 30 minut. Następnie udaliśmy się po słodycze. Wybrałam dla siebie żelki, czekolady, gumy i lizaki. Cóż uzależnienie wzięło nade mną górę. Miałam zamiar to wszystko schować w mojej szafie przed Niallem, (choć wiedziałby o tym tylko Tommo) ponieważ dowiedziałam się, że z niego niezły łakomczuch. Zjadłby mi wszystko :D. Jednak wybraliśmy także słodycze dla wszystkich.
- O matko zapomniałem o marchewkach ! - Krzyknął Lou i i uderzył się otwartą ręką w czoło.
- To ja idę po lody i napoje, a ty mykaj po marchewy. - Oznajmiłam i wzięłam koszyk od chłopaka. Zapakowałam po zgrzewce coli i fanty, po czym ruszyłam po lody. Tam dołączył do mnie chłopak.
- Jaki smak bierzemy? - Spytałam Louisa przeglądając pudełka. - Wanilia, czekolada i truskawka?
- Może być. A co powiedz jeszcze na szarlotkowe ? - Zapytał podnosząc pudełko i zabawnie poruszając brwiami.
- Pycha. Wezmę jeszcze te miętowo-czekoladowe. - Powiedziałam szerząc się na widok pudełka.
- Drugi Niall. - Skomentował to chłopak.
- No ej! - Udawałam obrażoną. Wdawało mi się, ze słyszę płacz dziecka. - Słyszysz?
- Co? Burczy Ci w brzuchu? - Zaśmiał się Lou.
- Nie. Płacz dziecka. - Powiedziałam i odwróciłam się do chłopaka plecami . Jakieś 10 kroków od nas stało zapłakane dziecko. Podeszłam bliżej. Była to około czteroletnia dziewczynka o czarnych włosach i niebieskich oczach. Mimo łez była strasznie słodka.
- Hej maleńka. Co się stało? - Spytałam dziewczynkę. Nic nie odpowiedziała, więc kontynuowałam.- Jestem Nicole. A Tobie jak imię?
- Vanessa.- Odpowiedziała zapłakanym głosem.
- Co się stało kochanie?
- Zgubiłam się. Nie wiem gdzie moja mama. - Vanessa zaczęła jeszcze bardziej płakać.
- Nie płacz. Pomogę Ci ją znaleźć. - Powiedziałam i wzięłam dziecko na ręce. Całej sytuacji przyglądał się zdezorientowany Louis.
- Co jest? - Spytał podchodząc do mnie.
- Zgubiła się. Pomogę jej, a Ty idź po płatki, mleko i jakieś jogurty. Wtedy będziemy mieli już wszystko. - Wydałam polecenie chłopakowi.
- Tak jest ! - Odkrzyknął i już miał ruszyć z wózkiem kiedy go zatrzymałam. - Słucham?
- Weź mi jogurt brzoskwiniowy i malinowy proszę.- Powiedziałam szczerząc się do chłopaka jak głupia i mrugając oczami.
- No drugi Horan. Nikt mi nie mówi, ze tak nie jest. Dobrze wezmę. - Odpowiedział, a ja podziękowałam mu całusem w polik na co pokazał swoje uzębienie. Ruszyłam na poszukiwania mamy Vanessy. Po 5 minutach szukania usłyszałam jak ktoś wykrzykuje jej imię. Udałam się w kierunku usłyszanego głosu. Gdy tylko kobieta mi się ukazała, podbiegła pędem do mnie.
- Mama! Mamusia! - Cieszyła się mała. Kobieta wzięła ją na ręce. Wydawało mi się, ze gdzieś ją już widziałam. Kojarzyłam ją.
- Dziękuję Ci. - Podziękowała mi, p o czym zmierzyła dwa razy wzrokiem. - Przepraszam, że tak zapytam, ale nie myślałaś kiedyś o pracy jako modelka.
- Emm...Szczerze to nie. - Odpowiedziałam zdezorientowana.
- Masz warunki na modelkę kochana. Nie zainteresowałaby Cię taka praca? - Zapytała, a mnie dosłownie zatkało.
- Nie...Nie wiem czy bym się nadawała.
- Pewnie, ze tak. Wystarczy, że bym Cię trochę podszkoliła. Zajmuję się fotografią modelek dla różnych marek, firm i producentów. Robię również sesję gwiazd. Poszukuję własnie nowej modelki. Co Ty na to? - Zapytała mnie, a ja nadal nie mogła w to uwierzyć. Kobieta zaczęła grzebać w torebce, po chwili wyciągając z niej jakąś karteczkę. - Proszę to moja wizytówka. Zastanów się i zadzwoń do mnie.
- Dziękuję. - Odpowiedziałam i wzięłam kartkę uśmiechając się. Kobieta odwzajemniła uśmiech.
- A jak się nazywasz kochanie? - Spytała.
- Nicole Evans. Miło mi. - Powiedziałam grzecznie.
- Ana Clayton. Mi również. To mam nadzieję do usłyszenia. - Rzekła i odeszła wraz z córką. Usłyszałam jeszcze jak Vanessa woła do mnie " Cześć Nicole" na co jej odmachałam. Tak, teraz już kojarzę. Oglądałam dziś wywiad z nią. Mam szczęście, cholerka.Schowałam wizytówkę do kieszeni i udałam się na poszukiwania towarzysza. Zauważyłam go po chwili chodzenia. Stał z dwiema dziewczynami, które robiły sobie z nim zdjęcie. Zapewne fanki. Lou pożegnał się z dziewczynami i podszedł do mnie.
- Co się tak uśmiechasz? Czyżbym tak na Ciebie działał? - Spytał Louis śmiejąc się i poruszając brwiami.
- Nie głupku. Po prostu dostałam świetną ofertę pracy. - Odpowiedziałam chłopakowi.
- Naprawdę? To świetnie. Ale już myślałem, że to na mój widok. - Powiedział smutno i wykrzywił usta w podkówkę.
- Oji Lou. - Przytuliłam chłopaka po przyjacielsku co odwzajemnił.
- Tak lepiej. - Rzekł odsuwając się ode mnie. Uśmiechnęłam się do niego.
- Dobra wszystko mamy?
- Tak.
- No to idziemy do kasy. - Oznajmiłam, po czym ruszyliśmy w wyznaczone miejsce. Zapłaciliśmy za wszystko i udaliśmy się do samochodu. Włożyliśmy torby z zakupami, a następnie w nim zasiedliśmy.
- A właśnie co to ma być za praca? - Zapytał Tommo, gdy usiedliśmy.
- Modelki w sesjach zdjęciowych. Mama Vanessy nią jest. Dasz wiarę? - Na twarzy chłopaka molowało się zdziwienie.
- Żartujesz?
- Nie.
- Gratulacje! - Krzyknął i mnie przytulił, co odwzajemniłam.
- Dzięki, ale jeszcze nie jestem pewna. Muszę to przemyśleć.
- Co tu myśleć? Przecież to taka okazja.
- No może. - Odpowiedziałam i porządziłam się włączając radio. Puszczali właśnie piosenkę Summer Paradise, którą zaczęłam śpiewać wraz z Louisem. Chłopak pod głosił i zaczął lekko się poruszać tańcząc. Dołączyłam się do niego i tak minął nam powrót. Wzięliśmy torby i udaliśmy się do kuchni w celu rozpakowania ich. Wzięłam swoje słodycze i schowałam je w szafie. Wróciłam do kuchni, gdzie zabrałam się za robienie omletów na śniadanie. Gdy Lou skończył rozpakowywanie pomógł mi przyrządzić śniadanie. Nie uniknęliśmy wojny na mąkę. Cały blat, stół i podłoga przy nim była pokryta mąką, jak również i my. Całe szczęście omlety się udały.
- Trzeba obudzić resztę. - Rzekłam otrzepując się z mąki, a następnie zmiatając ją z podłogi. Louis wycierał ją z blatów.
- Ja budzę Hazzę i Liama, a Ty Malika i Niallera ok? - Zapytał, gdy już skończyliśmy.
- Okej. - Odpowiedziałam i ruszyliśmy na górę. Jako pierwszego obudziłam Horana. - Nialler śniadanie ! - Zawołałam wchodząc do jego pokoju.
- Jedzenie! -Wydarł się i migiem wstał z łóżka. Szedł już, a właściwie biegł w stronę drzwi,kiedy go zatrzymałam.
- A-a-a! - Pokręciłam głową. - Najpierw budzimy jeszcze Zayna.
- No ej! Ja tu już z głodu umieram! A tak w ogóle co na śniadanie?
- Omlety z serem i szynką. - Odpowiedziałam udając się do pokoju mulata.
- Mniam. Jeśli chcesz go obudzić to musisz się drzeć i skakać po łóżku. Inaczej trudno go obudzić. Ma mocny sen. - Uświadomił mnie Horan, po czym zaczęliśmy się drzeć do Zayna, że ma wstać i skakać po łóżku.
- Porąbało was ludzie? - Wydarł się.
- Prosimy grzeczniej. Tu jest dama! - Rzekł Niall do Malika szczerząc się.
- Zayn śniadanie stygnie. - Powiedziałam do chłopaka. Pociągnęłam go za ręce. Wstawaj !
- Dobra już dobra. Wstaje. - Rzekł wstając z łóżka. Następnie wspólnie udaliśmy się do kuchni. P chwili dołączyli do nas mokrzy Payne wraz z Harrym, a za nimi zadowolony Tomlinson.
- C Wam się stało ?- Zapytałam śmiejąc się.
- Louis się stał. - Odpowiedzieli razem na co reszta się zaśmiała.
- No co obudziłem ich.- Wyszczerzył się Tommo.
- Tak wiadrem wody. - Odpowiedział zgryźliwe Liam. Wszyscy zasiedli do stołu i zajęli się posiłkiem. Nie obyło się bez śmiechów.
- Liam! Chciałabym z Tobą porozmawiać. - Powiedziałam do Daddiego sprzątając po śniadaniu.
- Nie ma sprawy. Tylko muszę się przebrać w coś suchego.- Rzekł i wyszedł z kuchni. Za nim udała się reszta śpiochów.
- To ze mną nie możesz porozmawiać? - Zapytał smutno Lou, który pomagał mi sprzątać.
- Ty już wiesz o pracy modelki skarbie. Chcę się poradzić Liama. - Powiedziałam do chłopaka.
- No dobra. Wiesz znamy się praktycznie drugi dzień, a czuję jakbyśmy znali się od dawna. Jesteś dla mnie jak przyjaciółka. - Zdziwił mnie tym wyznaniem, choć czułam to samo. Nie tylko do niego, również do reszty. Tych chłopców nie dało się nie polubić.
- Lou kochanie. Też jesteś dla mnie jak przyjaciel. Wszyscy jesteście tacy kochani. To co Louis friends forever? - Zapytałam chłopaka lekko się śmiejąc.
- Forever! - Krzyknął, po czym przybiliśmy piątki, a następnie się przytuliliśmy.
_________________________________________________________________________________
Mamy i rozdział 4 :D Co do tej ciąży, to podobno jak coś takiego się śni to oznacza, że w życiu wydarzy się coś nowego, a Nicole dostała propozycję pracy jako modelka :) Teraz wyjaśnienie dlaczego w tekście była gwiazdka. Otóż przednią było zdanie pisane kursywą. Tak też będę oznaczać przemyślenia bohaterów. Kolejna sprawa to sprawa szkoły. Ja ( Ronnie) idę do nowej szkoły, gdzie będę mieszkać w bursie co jak narazie równa się zero netu i kompa.( może będę mieć dopiero za jakiś czas ) Jedynie w weekendy będę mieć dostęp. Więc rozdziały będą się pojawiać jak tylko znajdę czas, chyba że dam je do przepisania Sam. Z tym, że opowiadanie piszę w zeszycie, ( który wezmę ze sobą) a później przepisuję na kompa i tu może być mały problem. No ale zobaczy się. Jeśli mi się uda to będę wpadać na tt, bo w maku blisko bursy wyczaiłam Wi-fi które mój tel posiada. Mam jeszcze prośbę do osób czytających, które mają blogi z dużą ilością czytelników. Czy mógłby ktoś polecić/wypromować nam bloga u siebie ? Chcę, aby ktoś czytał te nieudolne wypociny xd O odp proszę w komentarzu. Komentujcie proszę rozdziały. Wasza Ronnie x
31 sie 2012
29 sie 2012
Happy B-day Liam !
Aaaa! Dziś ma urodziny nie kto inny jak nasz kochany Liam Payne ! :D Życzymy Ci wszystkiego co najlepsze ! x Dziękujemy Państwo Payne, że przynieśliście na świat tak wspaniałego człowieka. ♥
A oto to co musimy dziś robić.
1. Nosić fiolet.
2. Mieć napisane na ręce " Daddy Direction"
3. Nie używać łyżek cały dzień.
4. Mówić wszystkim "żółw".
5. Mówimy losowo 1,2,3 FLICK !
6. Tweetujemy z życzeniami do Li.
7. W trendsach ma być " Happy Birthday Liam" :)
14 sie 2012
Rozdział 3.
- Jestem. To co oglądamy? - Spytałam wchodząc do salonu, gdzie już byli chłopcy.
- Zastanawiamy się nad komedią lub jakimś horrorem. - Odpowiedział Zayn przeszukując filmu z Harrym.
- Nie tylko nie horror. Obiecaliście. - Krzyknął Harry wyrzucając ręce do góry. - Wiecie, że mogę się bać.
- No to komedia. - Skwitowałam i usiadłam na kanapie obok Louisa. Loczek spojrzał na mnie. Z ruchu warg wyczytałam, że mi dziękuje, na co uśmiechnęłam się do niego ciepło.
- Co powiecie na emm.... "Wredne dziewczyny 2 " ? - Harry pokazywała na pudełko i się szczerzył .
- Może być. - Opowiedziałam równo z Louisem i Niallem.
- No to oglądamy. - Oznajmił Zayn siadając obok mnie.
- Czekajcie! A żarełko? - Zapytał Niall gwałtownie wstając i biegnąc do kuchni.
- Cały Nialler. - Rzekł Liam kręcąc głową. Po pięciu minutach usłyszeliśmy krzyk głodomora.
- Pomoże mi ktoś?
- Już idę. - Odkrzyknęłam śmiejąc się lekko i udałam się do kuchni.
- Dzięki Nicole. - Podła mi 2,5 litrowa butelkę coli i szklanki. Sam wziął 3 miski popcornu i kilka paczek żelek. Nie wiem jak to zrobił, ale zabrał to wszystko na raz. - Tamci oczywiście by nie ruszyli swoich zacnych tyłków. - Powiedział to znacznie głośniej tak, aby usłyszeli to chłopcy w salonie.
- Ejjiii! - Krzyknęli chórem, na co się zaśmialiśmy.
- Teraz możemy oglądać. - Oznajmił blondyn, odkładając rzeczy na stoliku w salonie. Niall usadowił się w fotelu tak jak i Liam, za to Harold spoczął obok Louisa. Odłożyłam rzeczy i usiadłam na moje miejsce. Film mi się podobał, zresztą chłopcy też się nieźle bawili, ale Niall i Harry w połowie filmu pierwsi usnęli. Nie minęło 20 minut, a dołączyli do nich Liam z Lou. Gdy film się skończył udałam się z Zaynem na zewnątrz. Usiedliśmy na dwuosobowej huśtawce w ogrodzie i patrzeliśmy w gwieździste niebo. Uwielbiam ten widok. Rozejrzałam się dookoła. Londyn nocą wygląda cudnie. Uwielbiam to miasto. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos chłopaka .
- Co Cię sprowadza do Londynu?
- Zawsze marzyłam, aby tu zamieszkać. To pierwsza sprawa, a druga to to, że chciałam się trochę usamodzielnić oraz odciążyć rodziców od spełniania moich zachcianek, na które jak do tej pory mogłam zapracować. - Odpowiedziałam mulatowi. Zrobiło mi się chłodno i przeszedł mnie dreszcz. Nie uszło to uwadze Zayna. Zdjął swoja bejsbolówkę i mi ją dał. Uśmiechnęłam się do niego. - Dzięki, ale nie będzie Ci zimno?
- Dam radę. Właściwie mam pomysł. Czekaj chwilę. - Powiedział i wszedł do budynku. Ponownie zamyśliłam się. Po chwili przyszedł z dwoma kubkami i kocem.
- Ciepłą herbata i kocyk wystarczą? - Zapytał obdarowując mnie przepięknym uśmiechem. Podał mi herbatę po czym usiadł i przykrył mnie oraz siebie kocem.
- Wystarczą. Miło z twojej strony. Dziękuję. - Powiedziałam na co chłopak odpowiedział uśmiechem. Jejciu mieć takiego chłopaka to skarb. Usłyszałam śmiechy w domu, które oznaczały, że chłopcy się obudzili. Wyszli do nas i rozsiedli się na krzesłach blisko mnie i Zayna. Pierwszy odezwał się Harry.
- No tak uśpiliście nas i sobie tu przyszliście poromansować, co ? -
- Weź przestań. - Rzuciłam mu spojrzenie pt."głupi jesteś"
- Oj Hazza masz pomysły. - Rzekł Zayn i machnął ręką.
- A co nie jest tak Malik? - Spytał tym razem Louis poruszając brwiami.
- Malik you are crazy ! - Skomentował to Niall.
- Dajcie już spokój.- Zaśmiałam się.
- No to poopowiadaj nam trochę o sobie. - Zaproponował Liam.
- Muszę? - Zapytałam z nadzieją, ze powie nie. Nie lubię tak o sobie gadać to jakbym się trochę chwaliła. Bynajmniej ja to tak widziałam.
- Tak. - Odparł Niall.
- A więc...hmmm....Może tak.Przyleciałam tu, aby odciążyć rodziców od moich zachcianek oraz się usamodzielnić. Dwa to zawsze marzyłam, aby zamieszkać w Londynie. Ty to już wiesz Zayn. - Powiedziałam i spojrzałam ba chłopaka na co on się wyszczerzył. Reszta patrzyła na niego pytająco.
- Było nie spać. - Odpowiedział na ich spojrzenia mulat.
- Masz rodzeństwo? - Spytał mnie blondyn.
- Tak. Przyrodniego brata.
- Ja mam trzy siostry. - Odrzekł Malik.
- Ja brata. - Powiedział blondas.
- Ja mam cztery siostry i jedną z poprzedniego małżeństwa taty. - Rzekł Louis.
- Ja siostrę. - Wyszczerzył się Hazza.
- Ja dwie siostry. - Uśmiechnął się Liam.
- Twój brat został adoptowany? Sorka, ze tak dopytuje, ale musimy się troszkę poznać. - Wyszczerzył się Nialler. Był słodki.
- Nie. To ja zostałam adoptowana. Moja biologiczna mama zmarła przy porodzie.
- A co z ojcem? - Dopytywał Niall. To on się najwięcej udzielał.
- Moja mama zaliczyła tak zwaną wpadkę na jakiejś imprezie. Głupia sprawa.
- Oł. Przepraszam. - Przeprosił mnie blondyn. Jest strasznie słodki. Mógł by być moim bratem. Chciałabym mieć takiego.
- Nic się nie stało. - Wysłałam w jego stronę ciepły uśmiech. Na opowiadanie o mnie zeszło jeszcze z 15 minut. Wspomniałam o moich przeprowadzkach, z powodu pracy taty, rozwodzie moich rodziców, o Australii, gdzie obecnie mieszka moja mama z bratem, moim bracie który tak jak oni uwielbia śpiewać. O mojej przyjaciółce Fay i moich zainteresowaniach. Chłopcy opowiedzieli także trochę o swoich rodzinach , skąd pochodzą i o tym kto jaki jest.
- Chyba wystarczy Wam jak narazie wiadomości co? - Spytałam mając zamiar kończyć opowiadać moją historię.
- Niech już będzie. - Odparł Malik.
- A chłopcy na pewno mogę tu mieszkać?
- Ile razy będziesz jeszcze pytać? Oczywiście, że możesz. - Odpowiedział Daddy. Tak mówią chłopcy na Liama z racji, że jest trochę jak taki ich tata. Wygramoliłam się spod koca i po kolei wszystkich uściskałam. Może nasza znajomość trwa nie cały dzień to ja już się do nich przywiązałam. Naprawdę polubiłam tych chłopaków i to ze wzajemnością.
- Jesteście kochani! - Odparłam kiedy skończyłam tulenie. - Dobrze idę wziąć prysznic.
- A Nicole. - Zaczął Niall
- Tak?
- Poleciałabyś ze mną na weekend do mojej rodziny? Proszę. Wylecielibyśmy w piątek, a wrócili w niedzielę. Liam nie może, bo leci z dziewczyną na coś tam...
- Na wycieczkę do Paryża. - Wtrącił Liam.
- Właśnie. Lou z Harrym i Zaynem spotykają się też ze swoimi rodzinami, a ja będę czuł się samotnie. - Dokończył i spojrzał na mnie oczami dokładnie takimi jak kot ze Shreka.
- Jesteś pewny? - Spytałam blondyna.
- No pewnie. - Powiedział. - Jeszcze pytasz.
- W takim razie z wielką chęcią Ci potowarzyszę.- Rzekłam uśmiechając się.
- Hura! - Krzyknął Niall i uradowany podskoczył. Podbiegł do mnie i okręcił wkoło.
- Głupek. - Skwitowałam i potargałam go po włosach. Wzięłam kubek po herbacie i zaniosłam do kuchni. Następnie udałam się do pokoju skąd wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Po kąpieli wróciłam do pokoju. Wzięłam laptopa i położyłam się do łóżka. Odwiedziłam twittera. Napisałam do przyjaciółki i brata, że tęsknię za nimi i ich kocham.
- Skoro mieszkam z One Direction to zacznę ich obserwować. - Pomyślałam i dodałam chłopców do obserwowanych. Potem napisałam do każdego "Dobranoc x " . Usłyszałam śmiechy na dole i jak chyba Liam ich ucisza. Poczytałam troszkę o chłopcach co zajęło mi około 15 minut. Spojrzałam na twittera. Tweetną do mnie Zayn. Odpowiedział mi wiadomością o treści "Słodkich snów x ". Nie jedna fanka by mi pozazdrościła. Nie dość, że mi opisał to jeszcze followną.No to by mnie rozszarpały. Całe szczęście nie wiedzą, że z nimi mieszkam.
- Zastanawiamy się nad komedią lub jakimś horrorem. - Odpowiedział Zayn przeszukując filmu z Harrym.
- Nie tylko nie horror. Obiecaliście. - Krzyknął Harry wyrzucając ręce do góry. - Wiecie, że mogę się bać.
- No to komedia. - Skwitowałam i usiadłam na kanapie obok Louisa. Loczek spojrzał na mnie. Z ruchu warg wyczytałam, że mi dziękuje, na co uśmiechnęłam się do niego ciepło.
- Co powiecie na emm.... "Wredne dziewczyny 2 " ? - Harry pokazywała na pudełko i się szczerzył .
- Może być. - Opowiedziałam równo z Louisem i Niallem.
- No to oglądamy. - Oznajmił Zayn siadając obok mnie.
- Czekajcie! A żarełko? - Zapytał Niall gwałtownie wstając i biegnąc do kuchni.
- Cały Nialler. - Rzekł Liam kręcąc głową. Po pięciu minutach usłyszeliśmy krzyk głodomora.
- Pomoże mi ktoś?
- Już idę. - Odkrzyknęłam śmiejąc się lekko i udałam się do kuchni.
- Dzięki Nicole. - Podła mi 2,5 litrowa butelkę coli i szklanki. Sam wziął 3 miski popcornu i kilka paczek żelek. Nie wiem jak to zrobił, ale zabrał to wszystko na raz. - Tamci oczywiście by nie ruszyli swoich zacnych tyłków. - Powiedział to znacznie głośniej tak, aby usłyszeli to chłopcy w salonie.
- Ejjiii! - Krzyknęli chórem, na co się zaśmialiśmy.
- Teraz możemy oglądać. - Oznajmił blondyn, odkładając rzeczy na stoliku w salonie. Niall usadowił się w fotelu tak jak i Liam, za to Harold spoczął obok Louisa. Odłożyłam rzeczy i usiadłam na moje miejsce. Film mi się podobał, zresztą chłopcy też się nieźle bawili, ale Niall i Harry w połowie filmu pierwsi usnęli. Nie minęło 20 minut, a dołączyli do nich Liam z Lou. Gdy film się skończył udałam się z Zaynem na zewnątrz. Usiedliśmy na dwuosobowej huśtawce w ogrodzie i patrzeliśmy w gwieździste niebo. Uwielbiam ten widok. Rozejrzałam się dookoła. Londyn nocą wygląda cudnie. Uwielbiam to miasto. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos chłopaka .
- Co Cię sprowadza do Londynu?
- Zawsze marzyłam, aby tu zamieszkać. To pierwsza sprawa, a druga to to, że chciałam się trochę usamodzielnić oraz odciążyć rodziców od spełniania moich zachcianek, na które jak do tej pory mogłam zapracować. - Odpowiedziałam mulatowi. Zrobiło mi się chłodno i przeszedł mnie dreszcz. Nie uszło to uwadze Zayna. Zdjął swoja bejsbolówkę i mi ją dał. Uśmiechnęłam się do niego. - Dzięki, ale nie będzie Ci zimno?
- Dam radę. Właściwie mam pomysł. Czekaj chwilę. - Powiedział i wszedł do budynku. Ponownie zamyśliłam się. Po chwili przyszedł z dwoma kubkami i kocem.
- Ciepłą herbata i kocyk wystarczą? - Zapytał obdarowując mnie przepięknym uśmiechem. Podał mi herbatę po czym usiadł i przykrył mnie oraz siebie kocem.
- Wystarczą. Miło z twojej strony. Dziękuję. - Powiedziałam na co chłopak odpowiedział uśmiechem. Jejciu mieć takiego chłopaka to skarb. Usłyszałam śmiechy w domu, które oznaczały, że chłopcy się obudzili. Wyszli do nas i rozsiedli się na krzesłach blisko mnie i Zayna. Pierwszy odezwał się Harry.
- No tak uśpiliście nas i sobie tu przyszliście poromansować, co ? -
- Weź przestań. - Rzuciłam mu spojrzenie pt."głupi jesteś"
- Oj Hazza masz pomysły. - Rzekł Zayn i machnął ręką.
- A co nie jest tak Malik? - Spytał tym razem Louis poruszając brwiami.
- Malik you are crazy ! - Skomentował to Niall.
- Dajcie już spokój.- Zaśmiałam się.
- No to poopowiadaj nam trochę o sobie. - Zaproponował Liam.
- Muszę? - Zapytałam z nadzieją, ze powie nie. Nie lubię tak o sobie gadać to jakbym się trochę chwaliła. Bynajmniej ja to tak widziałam.
- Tak. - Odparł Niall.
- A więc...hmmm....Może tak.Przyleciałam tu, aby odciążyć rodziców od moich zachcianek oraz się usamodzielnić. Dwa to zawsze marzyłam, aby zamieszkać w Londynie. Ty to już wiesz Zayn. - Powiedziałam i spojrzałam ba chłopaka na co on się wyszczerzył. Reszta patrzyła na niego pytająco.
- Było nie spać. - Odpowiedział na ich spojrzenia mulat.
- Masz rodzeństwo? - Spytał mnie blondyn.
- Tak. Przyrodniego brata.
- Ja mam trzy siostry. - Odrzekł Malik.
- Ja brata. - Powiedział blondas.
- Ja mam cztery siostry i jedną z poprzedniego małżeństwa taty. - Rzekł Louis.
- Ja siostrę. - Wyszczerzył się Hazza.
- Ja dwie siostry. - Uśmiechnął się Liam.
- Twój brat został adoptowany? Sorka, ze tak dopytuje, ale musimy się troszkę poznać. - Wyszczerzył się Nialler. Był słodki.
- Nie. To ja zostałam adoptowana. Moja biologiczna mama zmarła przy porodzie.
- A co z ojcem? - Dopytywał Niall. To on się najwięcej udzielał.
- Moja mama zaliczyła tak zwaną wpadkę na jakiejś imprezie. Głupia sprawa.
- Oł. Przepraszam. - Przeprosił mnie blondyn. Jest strasznie słodki. Mógł by być moim bratem. Chciałabym mieć takiego.
- Nic się nie stało. - Wysłałam w jego stronę ciepły uśmiech. Na opowiadanie o mnie zeszło jeszcze z 15 minut. Wspomniałam o moich przeprowadzkach, z powodu pracy taty, rozwodzie moich rodziców, o Australii, gdzie obecnie mieszka moja mama z bratem, moim bracie który tak jak oni uwielbia śpiewać. O mojej przyjaciółce Fay i moich zainteresowaniach. Chłopcy opowiedzieli także trochę o swoich rodzinach , skąd pochodzą i o tym kto jaki jest.
- Chyba wystarczy Wam jak narazie wiadomości co? - Spytałam mając zamiar kończyć opowiadać moją historię.
- Niech już będzie. - Odparł Malik.
- A chłopcy na pewno mogę tu mieszkać?
- Ile razy będziesz jeszcze pytać? Oczywiście, że możesz. - Odpowiedział Daddy. Tak mówią chłopcy na Liama z racji, że jest trochę jak taki ich tata. Wygramoliłam się spod koca i po kolei wszystkich uściskałam. Może nasza znajomość trwa nie cały dzień to ja już się do nich przywiązałam. Naprawdę polubiłam tych chłopaków i to ze wzajemnością.
- Jesteście kochani! - Odparłam kiedy skończyłam tulenie. - Dobrze idę wziąć prysznic.
- A Nicole. - Zaczął Niall
- Tak?
- Poleciałabyś ze mną na weekend do mojej rodziny? Proszę. Wylecielibyśmy w piątek, a wrócili w niedzielę. Liam nie może, bo leci z dziewczyną na coś tam...
- Na wycieczkę do Paryża. - Wtrącił Liam.
- Właśnie. Lou z Harrym i Zaynem spotykają się też ze swoimi rodzinami, a ja będę czuł się samotnie. - Dokończył i spojrzał na mnie oczami dokładnie takimi jak kot ze Shreka.
- Jesteś pewny? - Spytałam blondyna.
- No pewnie. - Powiedział. - Jeszcze pytasz.
- W takim razie z wielką chęcią Ci potowarzyszę.- Rzekłam uśmiechając się.
- Hura! - Krzyknął Niall i uradowany podskoczył. Podbiegł do mnie i okręcił wkoło.
- Głupek. - Skwitowałam i potargałam go po włosach. Wzięłam kubek po herbacie i zaniosłam do kuchni. Następnie udałam się do pokoju skąd wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Po kąpieli wróciłam do pokoju. Wzięłam laptopa i położyłam się do łóżka. Odwiedziłam twittera. Napisałam do przyjaciółki i brata, że tęsknię za nimi i ich kocham.
- Skoro mieszkam z One Direction to zacznę ich obserwować. - Pomyślałam i dodałam chłopców do obserwowanych. Potem napisałam do każdego "Dobranoc x " . Usłyszałam śmiechy na dole i jak chyba Liam ich ucisza. Poczytałam troszkę o chłopcach co zajęło mi około 15 minut. Spojrzałam na twittera. Tweetną do mnie Zayn. Odpowiedział mi wiadomością o treści "Słodkich snów x ". Nie jedna fanka by mi pozazdrościła. Nie dość, że mi opisał to jeszcze followną.No to by mnie rozszarpały. Całe szczęście nie wiedzą, że z nimi mieszkam.
13 sie 2012
Rozdział 2.
- Na pewno się na to nie zgodzę.- Zaczęłam protestować.
- Oj no weź Nicole. Nie bądź tak uparta. - Zaczął teraz marudzić Niall. Zaczęło się od Zayna, potem Louis, a teraz kończy się na Niallu.
- Nie ma mowy. Nie zamieszkam z wami. Nie będę wchodzić z butami w wasze prywatne życie.
- Zamieszkasz.- Upierał się blondyn.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie!
- Nie!
- Tak!
- Ha ha . Mam Cię ! - Uradował się Niall.
- Nie wcale, że nie. - Wytknęłam język. Podszedł do mnie i złapał za nadgarstek.
- Teraz już tak. - Wyszczerzył się.
- Chłopcy macie swoje życie. Nie mam zamiaru w nie Wam wchodzić.
- No weź przestań. Marudzisz. Nawet mam dla Ciebie pracę. Niańczenie Lou.- Czterech chłopców przysłuchujących się nam parsknęło śmiechem, choć Louis po chwili przestał i udał obrażonego. Jednak nie wytrzymał i znów zaczął się śmiać. Wraz z blondynem dołączyliśmy do nich. Gdy już skończyliśmy, a chwilę to zajęło, Niall rzekł. - Chłopcy wiecie co robić. - Ja się zdziwiłam i nagle poczułam, że ktoś mnie podnosi i przerzuca przez ramię. To był Zayn. Zaczęłam krzyczeć, aby mnie postawił, ale mnie nie posłuchał. Liam i Harry wzięli moje walizki, a Lou założył moją torebkę i dumnie szedł za nami. Doszliśmy do samochodu i wreszcie poczułam grunt pod nogami.
- Ładować się. - Krzyknął Louis, który wsiadł za kierownicę.
- Ymm Lou chyba się nie zmieścimy. - Rzekł Liam, który siadał koło Nialla. Harry wpakował się do przodu.
- Jak to nie? Nicole musi usiąść jednemu z was na kolana i będzie dobrze. - Odpowiedział nasz kierowca.
- Zabawne. Nadal jestem za tym abym nie mieszkała u Was.
- Cicho. - Zaśmiał się Zayn, ciągnąc mnie za ręke i sadzając sobie na kolana. Tak jak stwierdził Lou, zmieściliśmy się. Kiedy byliśmy już na miejscu wysiadając potknęłam się i chcąc się czegoś złapać chwyciłam bluzę Zayna. Pech chciał, że przewróciliśmy się oboje. Zaczęliśmy się rechotać jak jacyś idioci.
- Wstawaj głupku. - Powiedziałam do mulata siadając.
- Pożałujesz tego! - Krzyknął, po czym zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam się rzucać na boki. Miałam straszne łaskotki, reagowałam na każde nawet leciutkie po gilgotanie.
- Hahaha... Przestań!
- Przeproś.
- Haha..Nie!
- No to nie przestaną.
- Dobra. Przepraszam !
- Wstawajcie.- Powiedział Lou do nas. Podał mi rękę, abym wstała, lecz ja pociągnęłam go i teraz leżał obok mnie.
- Ajć. Ty nie dobra jesteś. - Powiedział Louis i teraz to on mnie zaczął łaskotać.
- Lou! Haha ! Przestań
- A będziesz grzeczna?
- Postaram się.
- No dobrze. - Zayn wstał i pomógł mi sie podnieść. Wzięłam torebkę, moje walizki po raz kolejny Harry i Liam. Chłopcy zaczęli mnie oprowadzać. Jako pierwszy był ogromny salon. Był świetnie urządzony. Następnie kuchnia i łazienka, także urządzenie było świetne. Weszliśmy na górę gdzie znajdywały się pokoje i druga łazienka. Po kolei znajdowały się pokoje Harrego, Louisa, mój i Zayna. Naprzeciwko był Liama, Nialla, łazienka i chyba pokój gościnny.
- Sorka Nic, ale twój pokój ma białe ściany. Jak chcesz możesz je przemalować. - Oznajmił loczek oprowadzając mnie po już moim pokoju.
- Serio? - Zapytałam nie dowierzając. Nie dość, że tu zamieszkam to jeszcze pokój sobie urządzić będę mogła.
- Serio, serio.- Odpowiedział Zayn szczerząc się.
- Super! - Ucieszyłam się i klasnęłam w dłonie. Zabrałam się za rozpakowywanie moich rzeczy. - Napewno mogę tu zostać? - Zapytałam chłopców. Wciąż miałam wątpliwości.
- Tak, ale pod jednym warunkiem. - Odpowiedziała mi Niall machając palcem wskazującym przed nosem.
- Jakim proszę pana?
- Masz nam co jakiś czas zrobić coś dobrego do wszamania. - Mówiąc to poklepał się po brzuchu.
- Tak jest sir. - Zasalutowałam do blondyna. Całe szczęście trochę gotowałam, więc nie powinno być dużego problemu. Postanowiłam zrobić im jutro dobre śniadanie. Mam nadzieję, że będzie dobre. Minęła godzina i już byłam rozpakowana. Usłyszałm pukanie do drzwi.
- Proszę.
- Przyjdziesz do nas oglądać film? - Spytała Louis, wchodząc do pokoju.
- Zaraz zejdę.
- Ok. pospiesz się. - Powiedział i wyszedł.
Rozdział 1.
Dzień wypłaty jest za tydzień. Pani Brown, moja pracodawczyni, nigdy nie robiła zebrań przed wypłatą. Gdy miała jakieś zażalenia mówiła wprost, dlatego budziło to we mnie niepokój.
- Przepraszam Cię. Już jestem, możemy porozmawiać. - Powiedziała pani Brown zawieszając płaszcz na wieszak. - Przejdę od razu do tego co mam Ci do powiedzenia. Jesteśmy zadowoleni twojej pracy. Dziewczynki Cię polubiły, jednak mamy inną opiekunkę. Zaczyna pracę od jutra, więc jeszcze dziś musisz się od nas wyprowadzić. - Co za chamstwo ! Nie dałam po sobie poznać oburzenia. - Zapłacimy Ci połowę twojej miesięcznej wypłaty. Idź proszę się spakuj, a ja w tym czasie przygotuję pieniądze. - To już szczyt wszystkiego. Mimo wszystko grzecznie wyszłam z salonu i udałam sie spakować moje rzeczy. Po skończonej pracy, zaniosłam moje dwie walizki do korytarza. Pożegnałam się z dziewczynkami, po czym odebrałam wypłatę i wyszłam z domu. Gzie ja się teraz podzieję? Nie mam pracy... Bez sensu. Moje marzenie o mieszkaniu w Londynie legło. Pozwoliłam, aby łzy ciekły po moich policzkach. Postanowiłam udać się do centrum handlowego. Może choćby tam znajdę pracę. Jednak nie powiodło się. Żadnej pracy. Nawet w gazetach nie było dobrej pracy. Bezradnie usiadłam na ławce, która znajdywała się na pobliskim chodniku przy centrum handlowym. Gdy ludzie przechodzili patrzyli się na mnie jak na jakąś nienormalną. Po raz kolejny zebrało mi się na płacz. Wzięłam telefon do którego podłączyłam słuchawki i włączyłam piosenkę. Zamknęłam oczy i próbowałam się uspokoić. Poczułam, że ktoś siada koło mnie. Otworzyłam oczy, które wciąż miałam zaszklone. Poleciało kilka łez. Spojrzałam na osobę obok. Był to jakiś chłopak. Miał założone okulary przeciwsłoneczne i bluzę z kapturem. Spod kaptura wystawało kilka jego loków. Spojrzał na mnie i mi się przyjrzał, po czym uśmiechnął miło. Śliczny uśmiech. Odwzajemniłam się lekkim uśmiechem. Stało przed nim 6 toreb z zakupami. No tak w końcu jestem blisko centrum handlowego. Spojrzałam znów na niego.
- Cześć.- Przywitał się głosem z lekką chrypką.
- Hej. - Odpowiedziałam z uśmiechem. Wydawał mi sie znajomy.
- Co się stało, ze płaczesz? - Spytał z zatroskaną miną.
- Ugh... głupia sprawa. Przyjechałam tu 5 miesięcy temu. Miałam pracę, gdzie mieszkać. Zajmowałam się dwiema dziewczynkami, z którymi mieszkałam. Jednak straciłam to wszystko. Teraz nie mam się gdzie podziać. Beznadziejnie. Jak głupia Ci tu nawijam i się żalę, a nawet się nie znamy. Nie ma to jak wygadać się komuś obcemu.
- Przykro mi. Jestem Ha...- Zaczął, ale ktoś mu przerwał. Nie ktoś, ale 4 ktosiów.
- Harry ! Harry ! - Wydzierali się jeden przez drugiego, biegnąc w naszą stronę z zakupami w ręku.
- Co jest? - Spytał, jak już mi wiadomo, Harry. Jedno było dziwne. Wszyscy mieli kaptury na głowach i założone okulary przeciwsłoneczne.
- Patrz jaką kupiłem sobie bluzkę w paski. - Krzyknął chłopak z brązowymi włosami i bluzie w paski. Hmmm ładniutki.
- A ja bejsbolówkę.- Tym razem był to chłopak z czarną czupryną i kolczykiem w uchu. Ten to dopiero ciacho.
- Uspokójcie się! - Krzyknął Harry. Zwrócił sie do mnie. - A więc jak się dowiedziałaś jestem Harry. A Tobie jak na imię?
- Nicole. - Odparłam.
- Jestem Niall. - Przedstawił się chłopak o blond włosach.
- Liam. - Był to chłopak z brązowymi włosami i znamieniem na szyi.
- A ja to Louis piękna. - Powiedział ten w bluzce w paski. Ucałował mnie w rękę. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Poczułam, ze się lekko czerwienię.
- Zayn. - Powiedziało ciacho. Wykonał taki sam gest jak Louis.
- Miło mi. Zaraz, zaraz. Czemu mi kogoś przypominacie? Skąd was kojarzę? - Zaczęłam przyglądać się każdemu po kolei. Oni tylko rozejrzeli się dookoła, jakby sprawdzali czy ktoś idzie. Przytaknęli głowami i zaczęli śpiewać.
Baby You light up my world like nobody else
the way that you flip your hair gets me overwhelmed
but when you smile at the ground it ain't hard to tell
You don't kno-o-ow
You don't know you're beautiful!
- Ha! Już wiem. - Krzyknęłam, gdy skończyli.- Jesteście O....one...one...eeemmm...di....direction!
- Spokojnie! - Powiedział Liam.
- Choć jedna rzecz dziś przytrafiła się miła, ale cóż wybaczcie. Muszę już iść szukać mieszkania i pracy.
- Mieszkania i pracy? - Zapytał Louis, po czym się uśmiechnął. - Mówisz mieszkania i pracy.
- Tak. Straciłam dziś pracę i dach nad głową. Nie mam, więc się gdzie podziać. Nie wiecie może gdzie znajdę pokój do wynajęcia?
- Hmmm tak sie składa, ze wiemy. - Odpowiedział Zayn. Chłopcy spojrzeli po sobie i zaczęli się uśmiechać entuzjastycznie.
____________________________________________________________________
Hej ;* chcemy powitać wszystkich czytelników jeśli tylko są xd Rozdziały będą się pojawiać jeśli tylko znajdziemy czas. Liczymy na komentarze. Z góry dzięki :)
Bohaterowie
Zespół One Direction :
Zayn Malik. ( 18 lat ) 1/5 zespołu. Kocha nosić bluzy bejsbolówki. Boi się wody i dba o swoją fryzurę. Jest bardzo związany z Liamem. Jest uznawany za "bad boy'a". Zayn to "ten próżny".
Louis Tomlinson ( 21 lat ) 1/5 zespołu . Kocha nosić szelki i bluzki w paski, gdy ktoś to ubierze karze zdjąć. Jest bardzo związany z Harrym. Lou to "lider".
Harry Styles ( 18 lat ) 1/5 zespołu. Kocha żelki Haribo. Jest bardzo związany z Louisem. Hazza to "ten od flirtu".
Liam Payne ( 18 lat ) 1/5 zespołu. Boi się łyżek. Jest bardzo związany z Zaynem. Lubi nosić converse. W zespole nazywają go "tatusiem". Liam to "ten mądry".
Niall Horan ( 18 lat ) 1/5 zespołu. Kocha jeść. Jeśli ktoś coś mu zje jest zły i chce go pobić. Niall to "ten zabawny".
Nicole Evans ( 18 lat ) Jest uzależniona od słodyczy. Lubi słuchać muzyki szczególnie rocka i popu, ale czasem też metalu. Szybko zaprzyjaźnia się z chłopcami.Jej rodzice rozstali się, gdy miała 10 lat. Jest adoptowana. Zamieszkała z przybieraną mamą i przyrodnim młodszym bratem - Taylorem. Jej tata pracuje menadżer zespołów, a mama zajmuje się sprzedażą nieruchomości.
Fay Cole ( 18 lat ) Przyjaciółka Nicole. Nie jest fanka 1D, ale bardzo podoba jej się Zayn. Tęskni za przyjaciółką, przykro jej, że wyjechała.
Taylor Evans ( 19 lat ) Starszy brat Nicole. Lubi śpiewać, ale jego marzeniem jest aktorstwo. Kocha nad życie swoją siostrę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)















