- Jestem w ciąży mamo. - Powiedziałam do mamy. Właśnie rozmawiałam z nią przez telefon.
- CO? - Krzyknęła do słuchawki.
- Zaszłam w ciążę. - Odpowiedziałam spokojnie mimo złości mamy. - To już 3 miesiąc.
- I dopiero to mówisz?
- Bałam się Ci powiedzieć. Przepraszam.
- Trudno stało się. Nie chcesz chyba usunąć dziecka prawda? - Zapytała, a mnie zdziwiło mnie jej nagłe nastawianie.
- Nie mam takiego zamiaru. - Odpowiedziałam bez wahania.
- Przylecę do Ciebie, gdy tylko będę mogła.
- Dzięki mamuś. Pa.
- Cześć córuś. - Pożegnała się i odłożyła słuchawkę .
- I jak poszło? - Spytał Liam wchodząc z chłopcami do mojego pokoju.
- Nie było źle. Przyjęła to. - Odpowiedziałam chłopakowi lekko się uśmiechając.
- Nie martw się, pomożemy Ci. - Pocieszał mnie Niall, który siadał koło mnie na łóżku.
- Właśnie. Sprawimy, że będzie wam dobrze. Zobaczysz. - Tym razem zabrał głos Zayn. On także usiadł koło mnie.
- Dzięki jesteście kochani. - Powiedziałam do chłopców, po czym zrobiliśmy grupowego miśka.
- Nie martw się mały bądź yyy... mała będzie dobrze. - Zaczął nawijać do mojego brzucha Lou......
Obudziłam się cała spocona. To sen to tylko sen. Boże. To tylko sen. Mimo to spojrzałam na mój brzuch. Uff... Taki jak zawsze. Nie widać oznak ciąży. Spojrzałam na telefon. 30 maja. Godzina 8.33. Za dokładnie miesiąc moje urodziny. Nie mogę się doczekać. Do tego spędzę je tu w Londynie.
-
Czas się ogarnąć i zrobić chłopcom śniadanie.*- Pomyślałam. Wstałam i wzięłam ubrania z szafy. Udałam się do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i je wysuszyłam. Następnie
ubrałam się i pomalowałam rzęsy tuszem. Zeszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę, a tam pustki. Dwa jogurty, sok pomarańczowy i mleko.
-
Trzeba zrobić zakupy.- Nalałam sobie soku do szklanki i zaczęłam robić listę zakupów popijając sok. Odłożyłam szklankę, wzięłam listę i pobiegłam do pokoju. Wzięłam
torebkę do której spakowałam listę,
telefon i
portfel, po czym wyszłam z pokoju. Na korytarzu spotkałam człapiącego się zaspanego Louisa.
- Hej śpioszku. - Przywitałam się z chłopakiem.- Obudziłam Cię ?
- Nie piękna. Nie obudziłaś. - Odpowiedziała, po czym dodał. - Gdzie się wybierasz?
- Do sklepu, bo pustki w lodówce.
- Pojadę z Tobą. - Zaoferował Louis.
- Nie trzeba dam sobie radę. - Zapewniłam chłopaka.
- Będziesz to wszystko dźwigać? Nie ma mowy. Jadę z Tobą. Daj mi 10 minut.- Powiedział wchodząc do łazienki.
- Okej. - Odpowiedziałam i zeszłam do salonu. Na stoliku były rzeczy jeszcze od wczoraj. Wzięłam szklanki i zaniosłam do zmywarki, a śmieci wyrzuciłam do kosza i usiadłam w salonie na fotelu. Aby umilić czekanie na Tomlinsona włączyłam TV i zaczęłam przeszukiwać programy. Wybrałam stację, na której emitowali powtórkę wywiadu. Był to wywiad z jakąś fotografką, która słynęła z sesji dla znanych marek i producentów jak i gwiazd. Wypromowała wiele modelek ze swych sesji. Bynajmniej tak powiedziała prowadząca.
- Jestem gotowy. - Rzekł Lou wchodząc do salonu.
- No to ruszamy. - Wstałam, wyłączyłam telewizor i wraz z Louisem udaliśmy się do samochodu. Droga minęła nam szybko. Rozmawialiśmy o głupotach i śmialiśmy się z byle czego. Wspomniałam również swój sen o ciąży, ponieważ Lou dopytywał co mi sie siło na nowym miejscu. Tomlinsonowi śniło się, że spałam razem z Niallem, a on nas naszedł. Dziwne sny, ale jak to podsumował "nigdy nic nie wiadomo". Zaparkowaliśmy i udaliśmy się do sklepu. Lou prowadził wózek choć co chwile na nim jeździł. Wyciągnęłam listę i zaczęliśmy poszukiwania. Zajęła nam to może z 30 minut. Następnie udaliśmy się po słodycze. Wybrałam dla siebie żelki, czekolady, gumy i lizaki. Cóż uzależnienie wzięło nade mną górę. Miałam zamiar to wszystko schować w mojej szafie przed Niallem, (choć wiedziałby o tym tylko Tommo) ponieważ dowiedziałam się, że z niego niezły łakomczuch. Zjadłby mi wszystko :D. Jednak wybraliśmy także słodycze dla wszystkich.
- O matko zapomniałem o marchewkach ! - Krzyknął Lou i i uderzył się otwartą ręką w czoło.
- To ja idę po lody i napoje, a ty mykaj po marchewy. - Oznajmiłam i wzięłam koszyk od chłopaka. Zapakowałam po zgrzewce coli i fanty, po czym ruszyłam po lody. Tam dołączył do mnie chłopak.
- Jaki smak bierzemy? - Spytałam Louisa przeglądając pudełka. - Wanilia, czekolada i truskawka?
- Może być. A co powiedz jeszcze na szarlotkowe ? - Zapytał podnosząc pudełko i zabawnie poruszając brwiami.
- Pycha. Wezmę jeszcze te miętowo-czekoladowe. - Powiedziałam szerząc się na widok pudełka.
- Drugi Niall. - Skomentował to chłopak.
- No ej! - Udawałam obrażoną. Wdawało mi się, ze słyszę płacz dziecka. - Słyszysz?
- Co? Burczy Ci w brzuchu? - Zaśmiał się Lou.
- Nie. Płacz dziecka. - Powiedziałam i odwróciłam się do chłopaka plecami . Jakieś 10 kroków od nas stało zapłakane dziecko. Podeszłam bliżej. Była to około czteroletnia dziewczynka o czarnych włosach i niebieskich oczach. Mimo łez była strasznie słodka.
- Hej maleńka. Co się stało? - Spytałam dziewczynkę. Nic nie odpowiedziała, więc kontynuowałam.- Jestem Nicole. A Tobie jak imię?
- Vanessa.- Odpowiedziała zapłakanym głosem.
- Co się stało kochanie?
- Zgubiłam się. Nie wiem gdzie moja mama. - Vanessa zaczęła jeszcze bardziej płakać.
- Nie płacz. Pomogę Ci ją znaleźć. - Powiedziałam i wzięłam dziecko na ręce. Całej sytuacji przyglądał się zdezorientowany Louis.
- Co jest? - Spytał podchodząc do mnie.
- Zgubiła się. Pomogę jej, a Ty idź po płatki, mleko i jakieś jogurty. Wtedy będziemy mieli już wszystko. - Wydałam polecenie chłopakowi.
- Tak jest ! - Odkrzyknął i już miał ruszyć z wózkiem kiedy go zatrzymałam. - Słucham?
- Weź mi jogurt brzoskwiniowy i malinowy proszę.- Powiedziałam szczerząc się do chłopaka jak głupia i mrugając oczami.
- No drugi Horan. Nikt mi nie mówi, ze tak nie jest. Dobrze wezmę. - Odpowiedział, a ja podziękowałam mu całusem w polik na co pokazał swoje uzębienie. Ruszyłam na poszukiwania mamy Vanessy. Po 5 minutach szukania usłyszałam jak ktoś wykrzykuje jej imię. Udałam się w kierunku usłyszanego głosu. Gdy tylko kobieta mi się ukazała, podbiegła pędem do mnie.
- Mama! Mamusia! - Cieszyła się mała. Kobieta wzięła ją na ręce. Wydawało mi się, ze gdzieś ją już widziałam. Kojarzyłam ją.
- Dziękuję Ci. - Podziękowała mi, p o czym zmierzyła dwa razy wzrokiem. - Przepraszam, że tak zapytam, ale nie myślałaś kiedyś o pracy jako modelka.
- Emm...Szczerze to nie. - Odpowiedziałam zdezorientowana.
- Masz warunki na modelkę kochana. Nie zainteresowałaby Cię taka praca? - Zapytała, a mnie dosłownie zatkało.
- Nie...Nie wiem czy bym się nadawała.
- Pewnie, ze tak. Wystarczy, że bym Cię trochę podszkoliła. Zajmuję się fotografią modelek dla różnych marek, firm i producentów. Robię również sesję gwiazd. Poszukuję własnie nowej modelki. Co Ty na to? - Zapytała mnie, a ja nadal nie mogła w to uwierzyć. Kobieta zaczęła grzebać w torebce, po chwili wyciągając z niej jakąś karteczkę. - Proszę to moja wizytówka. Zastanów się i zadzwoń do mnie.
- Dziękuję. - Odpowiedziałam i wzięłam kartkę uśmiechając się. Kobieta odwzajemniła uśmiech.
- A jak się nazywasz kochanie? - Spytała.
- Nicole Evans. Miło mi. - Powiedziałam grzecznie.
- Ana Clayton. Mi również. To mam nadzieję do usłyszenia. - Rzekła i odeszła wraz z córką. Usłyszałam jeszcze jak Vanessa woła do mnie " Cześć Nicole" na co jej odmachałam. Tak, teraz już kojarzę. Oglądałam dziś wywiad z nią. Mam szczęście, cholerka.Schowałam wizytówkę do kieszeni i udałam się na poszukiwania towarzysza. Zauważyłam go po chwili chodzenia. Stał z dwiema dziewczynami, które robiły sobie z nim zdjęcie. Zapewne fanki. Lou pożegnał się z dziewczynami i podszedł do mnie.
- Co się tak uśmiechasz? Czyżbym tak na Ciebie działał? - Spytał Louis śmiejąc się i poruszając brwiami.
- Nie głupku. Po prostu dostałam świetną ofertę pracy. - Odpowiedziałam chłopakowi.
- Naprawdę? To świetnie. Ale już myślałem, że to na mój widok. - Powiedział smutno i wykrzywił usta w podkówkę.
- Oji Lou. - Przytuliłam chłopaka po przyjacielsku co odwzajemnił.
- Tak lepiej. - Rzekł odsuwając się ode mnie. Uśmiechnęłam się do niego.
- Dobra wszystko mamy?
- Tak.
- No to idziemy do kasy. - Oznajmiłam, po czym ruszyliśmy w wyznaczone miejsce. Zapłaciliśmy za wszystko i udaliśmy się do samochodu. Włożyliśmy torby z zakupami, a następnie w nim zasiedliśmy.
- A właśnie co to ma być za praca? - Zapytał Tommo, gdy usiedliśmy.
- Modelki w sesjach zdjęciowych. Mama Vanessy nią jest. Dasz wiarę? - Na twarzy chłopaka molowało się zdziwienie.
- Żartujesz?
- Nie.
- Gratulacje! - Krzyknął i mnie przytulił, co odwzajemniłam.
- Dzięki, ale jeszcze nie jestem pewna. Muszę to przemyśleć.
- Co tu myśleć? Przecież to taka okazja.
- No może. - Odpowiedziałam i porządziłam się włączając radio. Puszczali właśnie piosenkę Summer Paradise, którą zaczęłam śpiewać wraz z Louisem. Chłopak pod głosił i zaczął lekko się poruszać tańcząc. Dołączyłam się do niego i tak minął nam powrót. Wzięliśmy torby i udaliśmy się do kuchni w celu rozpakowania ich. Wzięłam swoje słodycze i schowałam je w szafie. Wróciłam do kuchni, gdzie zabrałam się za robienie omletów na śniadanie. Gdy Lou skończył rozpakowywanie pomógł mi przyrządzić śniadanie. Nie uniknęliśmy wojny na mąkę. Cały blat, stół i podłoga przy nim była pokryta mąką, jak również i my. Całe szczęście omlety się udały.
- Trzeba obudzić resztę. - Rzekłam otrzepując się z mąki, a następnie zmiatając ją z podłogi. Louis wycierał ją z blatów.
- Ja budzę Hazzę i Liama, a Ty Malika i Niallera ok? - Zapytał, gdy już skończyliśmy.
- Okej. - Odpowiedziałam i ruszyliśmy na górę. Jako pierwszego obudziłam Horana. - Nialler śniadanie ! - Zawołałam wchodząc do jego pokoju.
- Jedzenie! -Wydarł się i migiem wstał z łóżka. Szedł już, a właściwie biegł w stronę drzwi,kiedy go zatrzymałam.
- A-a-a! - Pokręciłam głową. - Najpierw budzimy jeszcze Zayna.
- No ej! Ja tu już z głodu umieram! A tak w ogóle co na śniadanie?
- Omlety z serem i szynką. - Odpowiedziałam udając się do pokoju mulata.
- Mniam. Jeśli chcesz go obudzić to musisz się drzeć i skakać po łóżku. Inaczej trudno go obudzić. Ma mocny sen. - Uświadomił mnie Horan, po czym zaczęliśmy się drzeć do Zayna, że ma wstać i skakać po łóżku.
- Porąbało was ludzie? - Wydarł się.
- Prosimy grzeczniej. Tu jest dama! - Rzekł Niall do Malika szczerząc się.
- Zayn śniadanie stygnie. - Powiedziałam do chłopaka. Pociągnęłam go za ręce. Wstawaj !
- Dobra już dobra. Wstaje. - Rzekł wstając z łóżka. Następnie wspólnie udaliśmy się do kuchni. P chwili dołączyli do nas mokrzy Payne wraz z Harrym, a za nimi zadowolony Tomlinson.
- C Wam się stało ?- Zapytałam śmiejąc się.
- Louis się stał. - Odpowiedzieli razem na co reszta się zaśmiała.
- No co obudziłem ich.- Wyszczerzył się Tommo.
- Tak wiadrem wody. - Odpowiedział zgryźliwe Liam. Wszyscy zasiedli do stołu i zajęli się posiłkiem. Nie obyło się bez śmiechów.
- Liam! Chciałabym z Tobą porozmawiać. - Powiedziałam do Daddiego sprzątając po śniadaniu.
- Nie ma sprawy. Tylko muszę się przebrać w coś suchego.- Rzekł i wyszedł z kuchni. Za nim udała się reszta śpiochów.
- To ze mną nie możesz porozmawiać? - Zapytał smutno Lou, który pomagał mi sprzątać.
- Ty już wiesz o pracy modelki skarbie. Chcę się poradzić Liama. - Powiedziałam do chłopaka.
- No dobra. Wiesz znamy się praktycznie drugi dzień, a czuję jakbyśmy znali się od dawna. Jesteś dla mnie jak przyjaciółka. - Zdziwił mnie tym wyznaniem, choć czułam to samo. Nie tylko do niego, również do reszty. Tych chłopców nie dało się nie polubić.
- Lou kochanie. Też jesteś dla mnie jak przyjaciel. Wszyscy jesteście tacy kochani. To co Louis friends forever? - Zapytałam chłopaka lekko się śmiejąc.
- Forever! - Krzyknął, po czym przybiliśmy piątki, a następnie się przytuliliśmy.
_________________________________________________________________________________
Mamy i rozdział 4 :D Co do tej ciąży, to podobno jak coś takiego się śni to oznacza, że w życiu wydarzy się coś nowego, a Nicole dostała propozycję pracy jako modelka :) Teraz wyjaśnienie dlaczego w tekście była gwiazdka. Otóż przednią było zdanie pisane kursywą. Tak też będę oznaczać przemyślenia bohaterów. Kolejna sprawa to sprawa szkoły. Ja ( Ronnie) idę do nowej szkoły, gdzie będę mieszkać w bursie co jak narazie równa się zero netu i kompa.( może będę mieć dopiero za jakiś czas ) Jedynie w weekendy będę mieć dostęp. Więc rozdziały będą się pojawiać jak tylko znajdę czas, chyba że dam je do przepisania Sam. Z tym, że opowiadanie piszę w zeszycie, ( który wezmę ze sobą) a później przepisuję na kompa i tu może być mały problem. No ale zobaczy się. Jeśli mi się uda to będę wpadać na tt, bo w maku blisko bursy wyczaiłam Wi-fi które mój tel posiada. Mam jeszcze prośbę do osób czytających, które mają blogi z dużą ilością czytelników. Czy mógłby ktoś polecić/wypromować nam bloga u siebie ? Chcę, aby ktoś czytał te nieudolne wypociny xd O odp proszę w komentarzu. Komentujcie proszę rozdziały. Wasza Ronnie x