- Proszę. - Odpowiedziałam na pukanie. W drzwiach pojawił się Liam.
- To o czym chciałaś porozmawiać? - Spytał wchodząc i siadając koło mnie na łóżku.
- Myślisz, że nadawałabym sie na modelkę? - Walnęłam prosto z mostu.
- A czemu by nie? - Opowiedział pytaniem na pytanie, po czym dodał.- Tyle, że ie dokładnie rozumiem o co chodzi.
- Dziś dostałam propozycję pracy jako modelka jednej ze znanych fotografek - Any Clayton ( od aut. wymyślona przeze mnie xd ) . - No i ona zajmuje się sesjami dla różnych projektantów i marek itp. Promuje też modelki z wybiegu. Proszę doradź mi co mam zrobić. Nigdy nie miałam z czymś takim odczynienia. - Spojrzałam na chłopaka, na co się uśmiechną. Zmierzył mnie dokładnie wzrokiem. Nie lubię takiego czegoś.
- To duża szansa. Powinnaś skorzystać. Co ci szkodzi? Przecież nauczysz sie wszystkiego w praktyce. Masz warunki dziewczyno, a nie wykorzystać takiej szansy to grzech. - Powiedział Payne i uśmiechnął się ciepło.
- Dzięki. - Przytuliłam chłopaka. Szczerzyłam się jak głupia.
- Nie ma za co. - Li spojrzał na mnie i zaczął się śmiać.
- Co jest? - Zapytałam zdziwiona rekcją chłopaka
- Nie nic. Po prostu szczerzysz się jak Niall, gdy zobaczy jedzenie. - Odpowiedział i zaczęliśmy się głośno śmiać.
- Dobra, dzwonię do Any. Mam nadzieję, że się nie rozmyśliła. - Wyciągnęłam telefon z torebki i wizytówkę z kieszeni po czym wykręciłam numer. Po trzech sygnałach ktoś odebrał.
- Halo? - Powiedział kobiecy głos w słuchawce.
- Dzień dobry. Tu Nicole Evans. Czy dodzwoniłam się do pani Any Clayton?
- Tak. Przy słuchawce. W czym moge pomóc? - Zapytała kobieta.
- Spotkałam dziś panią w supermarkecie i dostałam propozycję pracy u Pani.- Odpowiedziałam rozmówczyni. Byłam lekko zestresowana tą rozmową.
- A tak tak. Teraz sobie przypomniałam Nicole.- Powiedziała Ana.
- Właśnie w tej sprawie dzwonię. Czy propozycja jest aktualna? - Liam widząc moją niepewność uśmiechnął się zachęcająco.
- Jak najbardziej. Kiedy jesteś gotowa zacząć?- Spytała. Zdziwiło mnie to, ze tak szybko to poszło.
- ?Nawet w tej chwili. - Odpowiedziałam lekko się śmiejąc.
- Myślę, że będzie nam się dobrze razem pracowało.- Odpowiedziała także lekko się śmiejąc. - To może spotkamy się jutro w studio koło15? No wizytówce masz adres. Co ty na to?
- Oczywiście. Pasuje mi.- Rzekłam, a na mojej twarzy zagościł banan.
- W takim razie do zobaczenia. - Pożegnała się i rozłączyła.Włożyłam telefon do kieszeni i zaczęłam piszczeć jak małe dziecko, gdy dostanie wymarzony prezent. Zaczęłam skakać po łóżku do czego dołączył się Daddy. Śmialiśmy się i krzyczeliśmy co było słychać chyba w całym wielkim domu. DO pokoju wpadł Lou, a za nim reszta.
- Vas happenin? - Wydarł się Zayn.
- Co wy odwalacie? - Krzyknął po nim Niall.
- Co jest ? Co jest? Co jest? - Wołał Harry dołączając się do skakania po moim łóżku.
- Rozumiem, że przyjęłaś pracę. - Rzekł do mnie Louis na co żywo pokiwałam głową. Przytulił mnie delikatnie. - Gratuluję marcheweczko !
- Kto mi powie co tu się dzieje? - Dopytywał Niall podchodząc do mnie i Tomlinsona.
- Właśnie.- Dodał Malik.
- A więc sobie stoję koło modeleczki. Bo co nie można? Co w tym złego? - Louis objął mnie ramieniem i się wyszczerzył.
- Modelki?- Usłyszałam zdziwienie niedoinformowanych, które również malowało się na ich twarzach. Uśmiechnęłam się do nich.
- Tak modelki.- Powiedziałam dumnie wypinając pierś.
- Serio? Nie żartuj. - Machnął ręką Harry.
- Nie żartuję, ale widzę, że mi nie wierzycie w szczególności Ty.- Rzekłam wskazując na Hazzę. Odwróciłam się zakładając ręce na pierś.
- No eji ! - Powiedział Styles podchodząc do mnie.
- Nie lubię Cię ! - Rzuciłam i wyszłam z pokoju. Udałam się do kuchni, gdzie wzięłam się za pałaszowanie jogurtu. Tak a propos tego, że powiedziałam mu "nie lubię Cię" to był żart. Do kuchni wbiegli chłopcy.
- Nicole...- Zaczął Harry, ale mu przewalam.
- Mów do reki.- Pokazałam rękę Haroldowi.-Mówiłam Ci, że Cię nie lubię. - Powiedziałam i wskazałam na niego łyżką, która zajadałam jogurt. Liam zrobił przerażoną minę jakbym chciała go nią zabić.
- Przepraszam Nicole...Ja naprawdę nie chciałem.- Harry podszedł do mnie. Zaczęłam się śmiać.- Z czego rżysz?
- Z Ciebie głupku. Żartowałam, przecież.- Odpowiedziałam chłopakowi i poczochrałam jego loczki.
- Osz ty ! - Krzyknął i zaczął mnie gonić. Pobiegłam do salonu, gdzie biegaliśmy wkoło kanapy. Byłam mądrzejsza i przeskoczyłam kanapę udając się do kuchni, gdzie wpadłam na Malika. Złapał mnie w ostatniej chwil, bo bym upadła.
- No cześć.- Powiedział szczerząc się.
- No hej.- Odpowiedziałam i wyswobodziłam się z jego objęć. Nagle wpadł zdyszany Hazza. Zbystrzył mnie i ruszył w moją stronę. - Ratuj mnie przed nim Zayn!
- A co z tego będę miał?- Spytał patrząc na mnie i poruszając brwiami.
- Dozgonną wdzięczność.- Odpowiedziałam szybko i schowałam na niego.
- Nie. Ja już sobie wymyślę nagrodę. Wskakuj! - Powiedział pokazują uzębienie. Przewróciłam oczami, po czym wskoczyłam na jego plecy i popędziliśmy do mojego pokoju. Zrzucił mnie na łóżko i szybko pobiegł zamknąć drzwi na klucz.
- Teraz nie wejdzie. - Otrzepał ręce jak po "brudnej robocie".
cnd
_____________________________________________________
_____________________________________________________
Cześć marcheweczki! <3 Jak się podoba? ;p Miałam wstawić jeszcze wczoraj rozdział, ale byłam zmęczona i pojawi się w częściach :) Jeśli znajdę czas będąc dziś u cioci to może coś jeszcze wstawię. Proszę jak pisałam już w wcześniejszych postach o pomoc w zdobyciu " sławy" przez tego bloga. Piszcie proszę w komentarzach :) x
Wasza Ronnie x